![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
Subskrypcja | Forum | Porady | Weterynarze | Artykuły | Do pobrania Mapa strony | FAQ | Rozrywka | Linki | Tęczowy Most |
|
Artykuły - Zajączek Wielkanocny - Duże też jest piękne - Mit o króliku - Podsumowanie roku 2004 - Opowieść Wigilijna KRÓLIK NA EMIGRACJI - Holandia - Szwecja - Litwa Artykuł o HRS |
|
Opowieść wigilijna Zbliżały się święta. W szkole ostatnie dni nauki i oczywiście rozmowy na temat prezentów. Jedna z moich uczennic przyznała, że chcialłby mieć w domu króliczka. Przez godzinę rozmawiamy o zachowaniach, żywieniu, opiece i wieku króliczków. Proponuję adopcję. W tym celu postanowiłam pojechać do schroniska, wcześniej nie przyszło mi do głowy, że w naszym schronisku są króliki. Rzeczywiście, w zagródce siedziały 3 maluchy. Jeden biały, drugi biało-brązowy i malusia baranka. Dwa pierwsze wyglądały na całkiem zdrowe, ruda baranka tragicznie - wychudzona, futerko zniszczone, cztery ropnie (jak później się okazało niegroźne); siedziała w kącie lub uciekała przed jakimkolwiek ruchem. Postanowiłam porozmawiać z opiekunką schroniska na temat warunków, w jakich mieszkają maluchy. Przecież to mogły być zwierzęta różnej płci. Ta jednak opowiadała o braku pieniędzy na osobne klatki. Według mnie brakowało przede wszystkim chęci. Postanowiliśmy z Tomkiem wziąć do domu chorą barankę i biało-brązową miniaturkę. Obie były samiczkami... Pierwsze kroki skierowaliśmy do naszego weta. Stan miniaturki był bardzo dobry, jednak baranka była wyniszczona, bardzo chuda i chora. Zaropiałe oczka ledwo się otwierały. Lekarz zalecił kurację antybiotykiem, jednak nie mógł obiecać, że króliczek przeżyje. Dwa króliczki mieszkały w zagródce, miniaturka po tygodniu znalazła domek i pojechała do nowego właściciela. Baranka już 3 tydzień jest u nas, nadal choruje, ale jej stan się polepszył, szczególnie po tym jak w pierwszy dzień świąt zrobiła nam kinderniespodziankę. Okazało się, że była w ciąży. Wszyscy byliśmy zaskoczeni, że 4 miesięczny króliczek już miał młode. Tym bardziej, że baranka nie budowała gniazda, nie miała powiększonych gruczołów mlekowych, a brzuszek był normalnej wielkości, a nawet chudy. O drugiej w nocy urodziło się sześcioro królicząt. Trompka nie zainteresowała się młodymi, żadne nie przeżyło. Oczywiście zdziwienie było przeogromne, że po tym wszystkim baranka przeżyła. Teraz nadrabia zaległości i przez cały czas je. Mamy nadzieję, że teraz stan maluszka się poprawi, ropnie pod wpływem antybiotyku popękały i jak narazie nie odnowiły się. Do tej pory na leczenie Trampki straciliśmy około 300 zł. W schronisku jednak pozostał trzeci króliczek, nie mogliśmy go tam zostawić. Dobrze się złożyło, bo moja uczennica zamarzyła o albinosie z czerwonymi oczkami. Po rozmowie z całą rodziną Oli, króliczek znalazł nowy, kochający dom ze wspaniałymi opiekunami. Powinnam wspomnieć, że Demon - tak nazwała go Ola - ma niesamowity temperament, dlatego został wykastrowany (był sprawcą ciąży Trampki). Już ma wygodną klateczkę, która w prezencie darowaliśmy nowym właścicielom.Demon jest bardzo odważny, zwiedził w ciągu godziny całe mieszkanie i podporządkował sobie siedmioletniego kota. Wszyscy są zadowoleni, a najbardziej króliczki, które pod choinkę otrzymały wspaniałe prezenty - nowych, kochających właścicieli. W międzyczasie zaadoptowaliśmy trzymiesięcznego kotka. Siedział na środku ulicy cały oblepiony śniegiem. Nawet nie próbował uciekać. Przed świętami został wyrzucony z domu. Nie mogliśmy na to patrzeć i w taki oto sposób Kapsel powiększył grono naszych zwierzaków. Teraz ciągle mruczy i bawi się czym popadnie. W nocy śpi z nami i mruczy do ucha kołysanki. Niestety, nie zawsze można przy nich usnąć ![]() P.S. Króliczka, która była wcześniej zabrana ze schroniska razem z Trompką, również powiła młode. Obie zostały zapłodnione w schronisku. Z pięciu królicząt przeżyły trzy, na które już czekają nowi opiekunowie.
![]() |
|
| ![]() ![]() ![]() ![]() |
| ||||||||||||||||||||||||||