Jeśli możesz nam pomóc... nie odmawiaj!
                                                         
 




Artykuły



- Zajączek Wielkanocny

- Duże też jest piękne

- Mit o króliku

- Podsumowanie roku 2004

- Opowieść Wigilijna



KRÓLIK NA EMIGRACJI

- Holandia

- Szwecja

- Litwa



 Artykuł o HRS









 


KRÓLIK NA EMIGRACJI


Szwecja




Króliczy problem

     W Szwecji problem "królik" nie istnieje. Nie oznacza to, iż króliki są tutaj mało popularne. Nie oznacza niestety również tego, że zwierzęta te są tutaj dobrze traktowane i każdy wszystko o nich wie. Po prostu królik posiada tutaj niski status społeczny i nikt się raczej nie przejmuje żadnymi problemami, które dotyczą tego zwierzęcia. Tak jak w Polsce, tak i tutaj, istnieją problemy różnego typu: zwierzątka w maleńkich klatkach, za domem, zostawione w zasadzie samym sobie. Ośmioletnie właścicielki, które dostały króliczka zamiast konika czy pieska - one króliczka w zasadzie nie chciały, ale rodzicom wydawało się, że to był świetny pomysł - przecież z króliczkiem też można wyjść na spacer (zaleta jest to, że można, a nie trzeba - jeśli ktoś tego nie zauważył- jestem ironiczna).


Szwedzcy weterynarze

     W Szwecji do weterynarza się nie chodzi, bo to drogo - jeśli królik zdechnie, można kupić nowego, to żaden problem. Przypominam sobie artykuł w jednej z największych szwedzkich gazet, o takim "letnim" (tzn. wziętym na lato) króliczku. Ile radości przyniósł jak skakał. Niestety kiedyś skoczył źle - i tak się jego życie skończyło. Pewnie myślicie, że królik złamał kark - o nie, on złamał nóżkę - dla właściciela było to jednoznaczne z wyrokiem śmierci (jak się można domyślić, wykonanym własnoręcznie). Wiele razy mówiłam znajomej, której córka ma króliki, że z kichającym królikiem należy iść do weterynarza - usłyszałam, że "nie należy przesadzać". Te biedne kicusie do dziś kichają (jeśli jeszcze żyją, bo nawet nie odważę się zapytać). Inny znajomy uśpił dwa zdrowe, ośmioletnie króliki, bo córka zaczęła się interesować chłopakami i nagle nie miała czasu dla swoich podopiecznych.
     Króliki mam (z przerwa) od 10 lat, w ciągu tego okresu za każdym razem, gdy któryś z nich był chory, wpadałam w panikę - do którego weterynarza się zgłosić. Jest ich mnóstwo - tyle że znają się jedynie na psach i kotach. Przypuszczalnie jest to błędne koło - nie ma pacjentów, nie ma potrzeby pogłębiać wiedzy w tym kierunku (a pacjenci nie przychodzą, bo weterynarze i tak nic nie umieją).


Ubezpieczenie

     Gdy poproszono mnie o napisanie paru słów na temat królików w Szwecji, pomyślałam, że dobrze by było sprawdzić w sieci pod hasłem "króliki" w szwedzkiej wyszukiwarce. Miałam nadzieję, że znajdę coś, jakieś dyskusje, propozycje. Jednak jedyne co znalazłam to reklamy szwedzkich hodowców. Nic więcej.
     Jedyną zmianę, jaką zauważyłam w ciągu ostatnich 10 lat w podejściu do królików, było wprowadzenie ubezpieczenia dla gryzoni. W Szwecji większość osób ubezpiecza swoje zwierzęta - koszty weterynaryjne są ogromne, bez ubezpieczenia większości ludzi nie byłoby stać na weterynarza. Dawniej ubezpieczano jedynie psy, koty, konie i papugi - kilka lat temu rozszerzono ubezpieczenie na króliki, szynszyle, myszy i szczury. Należy mieć nadzieję, że zwiększy to ilość wizyt u weterynarza...

     Ale tak jak napisałam - "problem króliczy" nie istnieje, nie ma go. Królik ma tak niski status, że nie zasłużył sobie nawet na "forum" w szwedzkiej sieci. Bardzo bym chciała napisać coś pozytywnego na ten temat, niestety... nie da się.


Artykuł napisany przez Osiołka






   
| © 2004 | Stowarzyszenie Pomocy Królikom |